Happy feet
We took a lot of photos today, so I had a very hard time picking the right ones for the blog. My photographer did a great job and he made me feel very comfortable and beautiful while taking the pictures. Sometimes I am really ashamed of my poses but today I am not.
Fotograf spisał się na medal. Zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, ja czułam się nieskrępowana i zarazem piękna. Muszę przyznać, że nawet miałam problem z wyborem odpowiednich zdjęć na bloga. Tym razem nawet moje głupie pozy nie zepsuły mi humoru.

We were having a small party in our house and after that in the evening I was heading to my friends mother 105th birthday celebration, so I wanted to feel comfortable and nice. I was planning to wear a cute creamy dress that I got some time ago from UO but I knew that it will be too cold for that. That is why I ended up with the same pair of Levi’s as yesterday and a simple tank top with a “fluffy something” at front – that makes my boobs look really big and a sparkle sweater from UO.
Mama mojego dobrego przyjaciela obchodziła dziś swoje 105 urodziny, dlatego też chciałam ubrać się stosownie do okazji. Jeszcze wczoraj w planie miałam założenie kremowej sukienki, którą zamówiłam parę tygodni temu z UO, jednak dziś po spojrzeniu na termometr zmieniłam zdanie. Postawiłam na wygodę. Wybrałam ulubione spodnie Levi’s (podobnie zresztą jak i wczoraj), biały podkoszulek z ciekawą aplikacją z poszarpanego białego materiału z przodu – aplikacja ta sprawia, że moje piersi wydają się większe, a do tego czarny sweter przeszywany złotą nitką z UO.
By saying the thing about the tank top I really meant it. In reality my boobs are much smaller. LOL.
Dla sprostowania moje piersi w rzeczywistości nie są takie duże… buah…
FYI I was wearing the jacket before and after taking these photos. The whole photo shoot took about 5 minutes. I couldn’t stand it any longer because of the freezing cold (8F).
Gdyby ktoś pytał, miałam kurtkę przed i po robieniu zdjęć. Cała sesja zajęła około 5 minut. Więcej bym nie wytrzymała!










